
Traf chciał, że między jednym a
drugim spotkaniem miałem kilka godzin przerwy, więc żal byłoby nie skorzystać z
takiej okazji i nie zapuścić się kilka kilometrów dalej w celu wiadomym.
Przebieranie się z garnituru w keszoszmaty mam opanowane na poziomie Clarka
Kenta, więc nawet się nie spostrzegłem, a już parkowałem w kilkadziesiąt metrów
od pierwszej skrzynki.
Linia oporu w Wymysłowie, mała...