stycznia 02, 2018

Ewangelicy Ziemi Dobrzyckiej

Grudzień popsuł mi większość z zaplanowanych wyjazdów, a te które jakimś cudem się odbyły nie do końca zaliczyłbym do udanych. Na kilka dni przed końcem roku nastawiłem się wreszcie na nieco większą objazdówkę z finałem w Byczynie, jednak w ostatniej chwili przemodelowałem swój plan i znalazłem się na ziemi dobrzyckiej.


Wyjazd tradycyjnie przed świtem, więc pierwsze promienie słońca powitały mnie już na miejscu. Spod pałacu w Orpiszewku, małymi acz całkiem przyjemnymi wybojami dotarłem do do nieco już zapomnianego cmentarza w Sośnicy.



Niewielka, licząca zaledwie kilkadziesiąt grobów nekropolia tuż przy drodze. Wejścia strzeże skrzypiąca furtka, gdzieniegdzie palą się znicze. Spoczywa tu dziedzic ówczesnego majątku - Leon Rychłowski.



Kilkaset metrów dalej kościół z osiemnastego wieku, konkretnie z 1745 roku. Pomotałem się tutaj dłuższą chwilę, jednak najwidoczniej o tej godzinie mój mózg nie pracuje jeszcze tak, jak powinien i nie mogłem wypatrzeć tutejszej skrzynki.



Zostawiając za sobą kościół rozpocząłem przygodę z tym, co głównie zwabiło mnie w te strony. Pierwszy z ewangelickich cmentarzy, położony na skraju wsi i dość szczelnie owinięty bluszczem. Wciąż Sośnica.



Ponoć można tu odnaleźć grób młodego Klajmajera, członka Hitlerjugend. Spoczywają tu również polegli podczas IIWŚ żołnierze niemieccy. Chaszcze niesamowite. Od kolejnego cmentarza dzieliło mnie kilka kilometrów, więc za parę chwil parkowałem obok czyjegoś płotu. Później nieśmiały spacer tyłami gospodarstwa (kundlom nawet nie chciało się szczekać) i moim ślepiom ukazała się niewielka kaplica cmentarna.



Obecnie robi u chłopa za magazyn na wszelkie przydasie, a krzyże na przyległym cmentarzu wyrastają z wielkiego trawska. Na polu pasą się sarny, trochę dalej spaceruje para żurawi. Klangor odbija się echem. Jedno z tych miejsc, które na dłużej pozostanie w mojej pamięci, choć wiem prawie na pewno, że już nigdy nie będę miał okazji tu wrócić. 



Z Sośniczki udałem się do Karmińca, gdzie prawie powybijałem sobie oczy badylami i wypłoszyłem myszołowa czekającego na śniadanie.


Parkując przed kościołem w Koźmińcu zwróciłem na siebie uwagę miejscowych kobitek, które odprowadziły mnie wzrokiem pod samą skrzynkę. Na szczęście krótkie pajacowanie z aparatem uśpiło ich czujność i w spokoju mogłem zabrać się za swoje.


Sam kościół pochodzi z końca XIX wieku. Początkowo należał do utworzonej w 1876 roku parafii protestanckiej, od 1947 roku pełni funkcję świątyni filialnej parafii katolickiej z Nowej Wsi. Z Koźmińca poprułem do Izbiczna. 


Do wyboru miałem dwie drogi: dłuższą normalną i krótszą przez pola. Chyba nie muszę mówić, którą wybrałem. Za to w Strzyżewie podjechałem pod sam cmentarz, tyle że zamiast od razu iść na współrzędne, to puściłem się na okrętkę przez największe chaszcze... tradycja.


Kilka kilometrów dalej pojawiły się pagórki, a że lubię takie tereny, to aż żal było znów wracać na równiny. Na jednym z pagórków oczywiście cmentarz, obok niewielka rzeczka - Lutynia. 


W Wilczyńcu zdecydowałem się na spacer po miedzy i o mało nie wpierdzieliłem do rozkopanego grobu. Dziura na ponad metr, jak nic zostałbym tam na dłużej.


Ostatni z cmentarzy, Trzebin. Poza kilkoma grobami zachowała się wyraźnie aleja lipowa, która przebiega przez środek. Brak jakichkolwiek inskrypcji, albo szukać nie umiem.



Do południa została mi jeszcze dobra godzina, więc wio na Jarocin... ale to już inna historia. 

18 komentarzy:

  1. Z tej strony osoba zainteresowana bardzo Pana podróżami po opuszczonych cmentarzach. Proszę o kontakt przez fb. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super wpis. Dzięki za odwiwdzenie naszych stron ☺

    OdpowiedzUsuń
  3. Niesamowite są takie miejsca .. wystarczy na chwile zatrzymać się aby poczuć ducha i odkryć żywą hostorie. Za każdym takim krzyżem czy nagrobkiem jest przecież człowiek i jego historia. Zdjęcia w tej mglistej zimowej aurze nadają całości specyficzny smaczek.

    OdpowiedzUsuń
  4. bardzo klimatyczna wyprawa. Nie znam dobrze Wielkopolski, ale moim noworocznym postanowieniem jest więcej podróży po Polsce. Chętnie zaczerpnę u Ciebie nieco wiedzy przy planowaniu wypraw :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cmentarze to kopalnie informacji o przeszłości ziemi, na której się znajdujemy. Doskonale wiedzieli o tym hitlerowcy oraz komuniści i skrupulatnie zajmowali się ich niszczeniem. Też bardzo często w naszych wyprawach podążamy tym śladem.

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo lubię ten moment pojawiania się nowego dnia, pierwszego blasku, promieni słonecznych, jest nadzieja, spokój i jakby wolniej płynął czas. Sporo zdjęć mam z uchwyconych takich chwil. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  8. Najbardziej podoba mi się zdjęcie tego osiemnastowiecznego kościoła.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja często chadzam po chaszczach, więc doskonale Cię rozumiem i Twoje zainteresowanie cmentarzami.

    OdpowiedzUsuń
  10. Wpadłam tutaj przypadkowo po raz pierwszy, ale już wiem, że będę częstym gościem:)! Uwielbiam zaniedbane i zapomniane miejsca w naszym kraju! W każdym takim miejscu kryje się niesamowita historia. Czasami sobie myślę, że szkoda, że takie miejsca niszczeją i nikt o nich nie pamięta, z drugiej strony to naturalny bieg historii...

    OdpowiedzUsuń
  11. Wpis ciekawy, jednak totalnie nie "w moich klimatach" :) ale w życiu chodzi o to, żeby każdy robił to co lubi :)

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja lubię takie klimaty. Niesamowite, jak się pomyśli o tych wszystkich ludziach... Ich historiach...

    OdpowiedzUsuń
  13. Cmentarze to historia, tajemnica, kultura danego miejsca. Czym bardziej odmienne tym może i bardziej interesujące. Ja swego czasu zwiedzilam ich wiele podróżując po Wietnamie. Bardzo interesujący wpis. :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie lubię cmentarzy bardzo mnie smucą.

    OdpowiedzUsuń
  15. Majestatyczne miejsce...

    OdpowiedzUsuń
  16. Masz świetny styl pisania - niektóre momenty bardzo mnie rozbawiły! :D

    OdpowiedzUsuń
  17. Ciekawe miejsca odwiedziłeś :-) Az szkoda ,że tak amrnieją...

    OdpowiedzUsuń

Zdania złożone mile widziane, wszelkie wulgaryzmy w pełni tolerowane. Byle z głową. Dodając komentarz, zgadzasz się na przechowywanie i przetwarzanie swoich danych przez witrynę.

Copyright © 2016 Po zbyrach i nie tylko , Blogger