Budzik rozhulał się chwilę po
siódmej, za oknem mleko i mróz, a do tego sobota. Jakoś nie zdziwiło mnie, że
przez całą drogę minąłem zaledwie kilka samochodów, ale kto rano wstaje temu dzban
na malowane wrota, czy jakoś tak. Mniejsza. Za niedługi czas parkowałem przy
pomniku, pod którym pozowałem do zdjęcia jakieś szesnaście lat temu, jak nie
lepiej. Średnio mnie wtedy interesowała jego historia,...
grudnia 20, 2016
grudnia 14, 2016
Nadwarciańskie ruiny
Chyba śmiało mogę powiedzieć, że
Koło to jedno z miast, które traktuję jak swoje. Spędziłem tu w zasadzie jakąś
część swojego życia, a i teraz średnio raz w miesiącu wracam z jakichś powodów.
Skłamałbym twierdząc, że w życiu nie napiszę tutaj niczego więcej, co wiązałoby
się z tym miastem, ale nie chcę uprzedzać faktów. Korzystając z okazji i wolnej
chwili wybrałem się ponownie w ruiny tutejszego...
grudnia 08, 2016
Ostatni lot
Raz wiosna, raz zima. Człowiek
zaczyna pomału głupieć od tej pogody, bo nie wiadomo czego się spodziewać. Jak
już trafiłem na w miarę wiosenną aurę, to czemu by nie skorzystać z okazji i nie
zrobić sobie małej przerwy w trasie! Przez Siedlec przejeżdżałem nie raz i nie
dwa, ale nigdy nie przyszło mi na myśl, żeby zatrzymać się tu na dłużej. Dobra,
niby kilka razy zatrzymywałem się w pobliskim sklepie,...
grudnia 01, 2016
Powrót do Sławoszewa
Pierwszy raz trafiłem tutaj
prawie dziesięć lat temu. Nakręciliśmy wtedy z Damianową blisko 70km na
rowerach, ale warto było! Fakt faktem, że zahaczyliśmy wtedy jeszcze o kilka
innych miejsc, a do Sławoszewa dobiliśmy późnym popołudniem, ale ten drewniany
kościółek o każdej porze dnia i roku ma swój niepowtarzalny urok. Małe to to,
niepozorne, ale cieszy oko.
Mimo, iż wracam tutaj...