Końcówka minionego i początek obecnego roku skutecznie gasiły wszelkie plany wyrwania się z chałupy choć na chwilę. A to czasu mało, a to roboty za dużo, a to to, a tamto... koniec, dupa, jadę. Kierunek co prawda znany, jednak miejsc do zobaczenia wciąż wiele. Na początek Mroga.
Nawet się nie obejrzałem, a już wciągnęło mnie przez uchyloną furtkę. Szybki spacer zapuszczonym parkiem i stanąłem...